Zaimo kontakt – elixir sesje przychodzące eurobank

Inwestowanie na giełdzie – wywiad z inwestorem Bartoszem Szymą – CZĘŚĆ 1

Inwestowanie na giełdzie – wywiad z inwestorem Bartoszem Szymą – CZĘŚĆ 1

Post by relatedRelated post

W tym wpisie zapraszam do przeczytania ciekawego i wysoce merytorycznego wywiadu z Bartoszem Szymą. Bartek jest profesjonalnym inwestorem giełdowym, który dzieli się swoją wiedzą na temat rynku na blogu lazyshare.blogspot.com. Warto przeczytać ten wywiad w całości, gdyż jest to solidna wiedza na temat zarabiania na rynku kapitałowym.

To jest CZĘŚĆ 1 wywiadu. Przeczytaj także część 2.

Witaj Bartek. Dzięki, że zgodziłeś się na udzielenie wywiadu.

Cześć, cała przyjemność po mojej stronie.

Jesteś zawodowym inwestorem. Zajmujesz się głównie inwestowaniem długoterminowym w akcje. Powiedz mi – jak to się wszystko zaczęło. Opisz w skrócie początek swojej drogi inwestycyjnej.

Myślę, że pierwszym moim kontaktem z rynkiem kapitałowym było liceum i lekcje przedsiębiorczości. Przypadło mi w udziale omówienie właśnie rynku kapitałowego w Polsce i to był pierwszy moment, w którym stwierdziłem „hej, to jest fajne”. Jednakże aż do połowy studiów nie wróciłem do tego tematu inaczej, niż poprzez inwestowanie w fundusze inwestycyjne.

A i to nie nastąpiło zbyt szybko ponieważ pierwszy instrument finansowy nie będący lokatą nabyłem dopiero na przełomie 2003/2004 roku, podczas gdy „słynna” lekcja przedsiębiorczości odbyła się gdzieś w okolicach połowy roku 2000. Pierwsze akcje kupiłem w 2005 roku, a rok później zacząłem swoją przygodę z giełdą nowojorską. Równolegle zainteresowałem się rynkiem kontraktów terminowych oraz forexem.

ZOBACZ: Jak zbudować fundusz awaryjny

I tak pierwszy kontakt z tymi rynkami miałem gdzieś na początku 2005 roku poprzez platformę demo amerykańskiego brokera, a pierwsze kroki na rachunku rzeczywistym postawiłem w połowie 2006 r.

Na pytanie, od kiedy jestem zawodowym inwestorem muszę odpowiedzieć następująco: zawodowym inwestorem stałem się nieco przed porzuceniem „kariery” – przez pewien czas, kiedy już mogłem spokojnie utrzymać się z rynku, kontynuowałem pracę zawodową. Pewnie dlatego, że nawet pomimo faktu, iż rynek zaczął przynosić mi lepsze pieniądze niż (naprawdę dobra) pensja, w kategorii pracy nie był przez moje otoczenie traktowany jako zawód.

Oczywiście wiadomo było, że można być maklerem, albo zarządzającym funduszem, ale na pewno nie „zawodowym inwestorem”. Drugim problemem był też strach – po części wynikający z tego, co powiedziałem przed chwilą, ale kiedy już zacząłem sobie uświadamiać, że praca na etacie zaczyna mnie ograniczać, a poświęcenie tego czasu na rynek przynosi dużo lepsze efekty finansowe, pojawił się strach przed stratą wszystkiego.

Oczywiście było to o tyle irracjonalne, że taka strata wcześniej mnie nie spotkała, a poza tym jest to ryzyko z jakim spotyka się każdy przedsiębiorca. Niemniej jednak musiałem te kwestie przetrawić i przygotować się do rezygnacji z pracy zawodowej, co trwało około roku. Myślę, że pomogła mi moja niepokorność i irytacja spowodowana „idiotyzmami” korporacyjnymi. W każdym razie, rynek utrzymuje mnie mniej więcej od 2009 roku, chociaż spokojnie mógłby to robić już z rok wcześniej.

Odwieczny dylemat początkującego inwestora – stosować analizę techniczną czy fundamentalną? A może korzystać z jednego i drugiego? Co o tym sądzisz?

To bardzo ciekawe pytanie, na które moim zdaniem nie ma jednej prostej odpowiedzi. Osobom deprecjonującym analizę techniczną mógłbym powiedzieć, że to po prostu najprostsze zastosowanie statystyki. Statystyki, czyli narzędzia, które z dużymi sukcesami wykorzystują jedne z bardziej stabilnych spółek – spółki ubezpieczeniowe.

ZOBACZ: Jak zostać bogatym

Oczywiście stosując statystykę czy analizę techniczną, musimy zdawać sobie sprawę, że nawet jeżeli się czegoś spodziewamy, to nie znaczy, że nie wydarzy się coś innego, stąd też wypadałoby stosować stop loss (tak, jak ubezpieczyciele ubezpieczają się w wyspecjalizowanych podmiotach).

Osobiście uważam, że jeżeli tylko pamiętamy o casusie LTCM (a więc funduszu zarządzanego przez czwórkę noblistów, który popłynął na ciągu wydarzeń, którego prawdopodobieństwo zaistnienia wynosiło poniżej 1:100 000) i stawiamy zlecenia obronne, to możemy z dużymi sukcesami korzystać z metod analizy technicznej.

Z drugiej strony miłośnicy fundamentów często zapominają o „kreatywnej księgowości”. Z perspektywy osoby, która pracowała w finansach, mogę powiedzieć, że zdolny księgowy bez problemu oszuka większość inwestorów. Już w ogóle nie wspominając o popularnych screenerach, jak chociażby najlepszy w branży investing.money.msn.com, czy jego gorszy odpowiednik www.google.com/finance.

 

Inwestowanie na giełdzie – wywiad z inwestorem Bartoszem Szymą – CZĘŚĆ 1
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
About